Muzyka na ulicy

 

Jeśli chodzi o granie i śpiewanie na ulicy to powiem szczerze, że kojarzyć się może ono różnie. Patrząc na nasz kraj, największą chyba liczbę grajków ulicznych można spotkać w mieście mocno turystycznym, czyli Krakowie.

Jedni śpiewają lepiej, inni gorzej, ale jedno trzeba przyznać – mają ludzie odwagę i za to powinniśmy ich docenić. Co więcej, śpiewanie na ulicy to próba charakteru i dla wielu praktyka, próba przełamania strachu, barier, skrępowania. Kto oceni artystę lepiej niż po prostu obcy ludzie?

Scena może peszyć, a na ulicy nie ma świateł, podestu, człowiek po prostu pokazuje siebie takim, jaki jest.

Choć niektórym w to pewnie ciężko będzie uwierzyć, ja sam śpiewałem na ulicy i grałem na gitarze. Mój cel – zarobek, jakikolwiek, ale też próba przełamania swojego lęku grania przed szeroką publicznością (początkowo taki miałem).

 

Obecnie jednak muzyka uliczna traktowana jest wręcz jako sztuka. Piękne melodie unoszące się nad rynkiem, tańczący często do niej ludzie, uśmiech, zabawa, brawa. To cudowne dopełnienie miasta pełnego ludzi o różnej kulturze. Muzyka łączy ludzi i to jest w tym wszystkim najważniejsze. Nie jest ważne w jakim języku śpiewasz – drugi człowiek i tak Cię zrozumie.

 

Muzyka tego rodzaju ma nawet swoją nazwę – busking. W hołdzie ulicznej sztuce, nie tylko muzycznej, organizowany jest o roku w Lublinie festiwal Carnaval Sztukmistrzów. Przed nami kolejna edycja, która odbędzie się 27 lipca a zakończy 30 lipca 2017 roku.