Media o nas

Wywiady:

Musli Magazine – M. Wichrowska & S. Gumienik – Mam potrzebę stania z boku <<< link

(…) Disparates to pewna forma dokumentu, dokumentu, który broń Boże nie próbuje kogokolwiek pouczać czy moralizować – a jest po prostu bardzo subiektywnym opisem tego, co się dzieje ze mną i wokoło mnie. Jest formą pamiętnika – tylko tyle. Co do tabloidyzacji – na początku byłem zażenowany, teraz niestety coraz bardziej to po mnie spływa. Im jestem starszy, tym mam większą potrzebę stania z boku. Mam wrażenie, że ogromna część mediów jest skierowana obecnie do młodych i starych onanistów czy jakichś popaprańców z klapkami na oczach. (…)

Teraz Toruń – Żaneta Lipińska – Energetyczny folk prosto z Torunia <<<link

(…) – To jest kompletna mieszanka. Na pewno spodoba się osobom, które lubią muzykę oryginalną, a nie jakieś  odgrzewane granie. Ci którzy lubią teksty poetyckie również będą usatysfakcjonowani, bo warstwa tekstowa jest  ambitna – przekonuje basista Grzegorz Bojanowski. Perkusista Lech Romański podejmuje próbę dalszej klasyfikacji. – Najogólniej mówiąc alternatywna, bardziej szczegółowo mówiąc- folkowe granie, czasem z finezją jazzową, a czasem z energią rockową.

Dziennik Polski / Kraków – Paweł Gzyl – Co siedzi w człowieku <<<link

(…) Co oznacza Wasza nazwa?
Zaczerpnęliśmy ją z cyklu grafik Francisco Goyi. Początkowo miała mieć tylko roboczy charakter, ale chłopaki tak do niej przywykli, że nie chcieli słyszeć o żadnej zmianie. Generalnie oznacza ona, że chcemy dać wybrzmieć w sposób nieskrępowany temu, co siedzi w człowieku,  nie zawsze radosnym myślom i emocjom.

Gazeta Wyborcza / Toruń – Grzegorz Giedrys – Jak brzmią czarne myśli <<< link

– Cały ten nasz Disparates narodził się trochę w Anglii, trochę we Francji, kilka kawałków napisałem w Maroku. Stąd też taki delikatnie bitnikowski charakter naszej pierwszej płyty – opowiada Bartek Kulik, lider toruńskiej formacji Disparates.

Recenzje:

Gazeta Wyborcza / Co Jest Grane – Krzysztof Kowalewicz – Ogromny potencjał <<<link

(…) Na tym tle rozgrywają się życiowe historie opowiedziane intrygującym językiem z wykorzystaniem ciekawych literackich wizji.

Musli Magazine – Szymon Gumienik – Zabawa piórem w sercu mego piekła <<< link

(…) Pierwsze, co usłyszałem na Fafaberiach, to radosny dźwięk maszynki do golenia, a zaraz potem rytm tak cięty, że zatańczyłby do niego nawet ?Maciek, co umarł i leży na desce?, innymi słowy ? rytm idealny na początek nowego dnia, a zarazem nowej historii do opowiedzenia. A o czym opowiada nam Disparates? Najogólniej o życiu, a szczególniej o tej jego ciemniejszej stronie, zakazanej, zabawowej i zapitej, choć zawsze wyrażonej słowem zgrabnym, błyskotliwym, wręcz poetyckim. (…)

Tygodnik Przegląd – Jagna Musiał – Zasłuchaj się <<< link

(…) Słuchaczy szukających ambitniejszych doznań niż te serwowane przez popularne stacje radiowe płyta zespołu Disparates z pewnością nie rozczaruje.

wp.pl – Igor Starczak – Od myślenia boli głowa <<< link

(…) Gdyby myślenie było dzisiaj w modzie, zaryzykowałbym tezę, że Disparates to potencjalny następca Kultu. Niestety małolaty wolą teraz słuchać gadających blokersów lub plastykowych panienek nagranych w studio przy pomocy autotune’a …

folkowa.art.pl – Rafał Chojnacki – Recenzja napisana od końca <<< link

(…) Otwierająca płytę „Fafa przy goleniu” ma w sobie coś z dekadenckich motywów wczesnego Raz Dwa Trzy z bałaganiarskim folkiem w stylu Szwagierkolaski. Atutem w przypadku wszystkich piosenek firmowanych przez Disparates są jeszcze niebanalne autorskie teksty.

kulturalnytorun.pl – Zbyszek Filipiak – Z pamiętnika wagabundy <<< link

(…) Przeciętny student musi stoczyć bój z kilkoma słownikami, do tego kabaretowy sznyt i stylizacja retro. To nad Wisłą nigdy specjalnie się nie podobało. Zatem celujemy w niszę? Promocja krążka Fafaberie budzi respekt użyciem myspace’a i fal publicznego radia. Jak to się udało? Odpowiedź przynosi wprawnie skrojona, przejrzyście zaaranżowana, dziarska muzyka.

muzyka.gery.pl – Łukasz Mijała – Grają muzykę dość dziwną <<< link

(…) Takich zespołów właśnie nam trzeba. Poważnych, ale z jajem. Mainstreamowych, ale artystycznych. Nie bojących się łączenia tradycji piosenki polskiej czy francuskiej z estetyką rockową, a do tego sprawnie posługujących się językiem polskim i wyróżniającym zaangażowaną warstwą liryczną.

Nowości Toruńskie – Tomasz Bielicki – Bardziej artysta kabaretowy niż rockman <<< link

(…) Jest tu miejsce zarówno na reggaeowa pulsację, jak i na folkowe skoki w bok. Oryginalnego charakteru piosenkom Disparates nadaje rzadko spotykane instrumentarium, m.in. waltornia i akordeon.

independent.pl – Magda Kotowska – Duchowa schizofrenia <<< link

(…) A po co nam takie muzyczne wygłupy? Dosadną pointą jest deklaracja samego Bartłomieja Kulika: „ambicją mą nie spektakl, lecz zabawa piórem w sercu mego piekła” – takiej, trochę szatańskiej, dźwiękowej marynaty po tej płycie się spodziewajcie.

magnetoffon.info – Karolina Kamińska – Ambicja, niezależność i niepowtarzalność <<< link

(…) Teksty zmuszają do zatrzymania się nad nimi, a dźwięki bezwarunkowo powodują chęć poruszania kończynami. Dlatego też płyta jest przeznaczona do wielokrotnego użytku, w  zależności od nastroju, można się przy niej bawić lub ją kontemplować.

etnosystem.pl – Kaśka Paluch – Pozytywnych chcesz wibracji? <<< link

(…) Disparates to bez wątpienia jedna z bardziej oryginalnych propozycji w polskiej muzyce ostatnich miesięcy. Czyżby oznaczało to powrót, do prawdziwego grania muzyki, gdzie każdy instrumentalista musi doskonale nad swym narzędziem panować, by stworzyć logicznie brzmiącą całość tak, jak brzmi Disparates? Mam nadzieję.

Fabryka Zespołów – Dariusz Krawczyk <<< link

(…) Każdy utwór na tym albumie jest opowieścią. To takie historyjki, ubrane w dźwięki od ska po muzykę momentami wręcz ilustracyjną. „Popołudnie” jest albumem dopracowanym i naprawdę nieźle wyprodukowanym. Fani muzyki ambitniejszej, z dobrym polskim tekstem, pewnie jeszcze nie wiedzą, jak bardzo czekali na tę płytę

Dziennik Polski – Paweł Gzyl <<< link

(…)Toruńska grupa Disparates jest w pewnym sensie muzycznym wehikułem stworzonym na potrzeby poezji jej lidera Bartka Kulika. Słychać to również na drugim krążku formacji. Oto bowiem muzycy bez problemów zmieniają jedną estetykę na drugą, przechodząc od post-punku do folku, od nowej fali do etno. Wszystko to sprawnie zagrane ale i tak elementem spajającym i porządkującym te eklektyczne dźwięki są teksty. Odbija się w nich nasza rzeczywistość ale poddana ogólniejszej refleksji

Jazda po bandzie – Marcin Cici Cichocki <<< link

(…) Disparates bez problemu oczarowaliby tłum na niejednym letnim festiwalu, spokojnie mogliby dzielić scenę z kapelami takimi jak wspomniane na wstępie Beirut i Arcade Fire, a i popularnym rozgłośniom radiowym nie zaszkodziłoby jakby raz na jakiś czas uraczyli swoich słuchaczy tak niebanalną i zapadającą w pamięć muzyką. Jestem jednak pewien, że to tylko kwestia czasu i prędzej lub później Disparates zawładną świadomością szerszego grona odbiorców; nie tylko polskich. Wszak taka perła, niezwykła i wspaniała, powinna być traktowana jako skarb narodowy – czego z całego serca im życzę.

Comments are closed.